Criminal UK

Lubię być zaska­ki­wa­na. Tak, jak tego lata, kie­dy ni z grusz­ki, ni z pie­trusz­ki przy­szedł Net­flix i powie­dział: „nakrę­ci­li­śmy nowy serial z Davi­dem Ten­nan­tem, pre­mie­ra jesie­nią”.

Dal­sza akcja mar­ke­tin­go­wa była bar­dzo skrom­na: dwa krót­kie zwia­stu­ny, kil­ka foto­gra­fii pro­mo­cyj­nych, not­ka o ogól­nych zało­że­niach fabu­ły. Poza tym nie było żad­nych zdjęć z pla­nu, wywia­dów z akto­ra­mi oraz innych rze­czy rekla­mu­ją­cych serial. Ale mi to nie prze­szka­dza­ło. Wręcz prze­ciw­nie, byłam zachwy­co­na, bo lubię zasiąść do oglą­da­nia nie mając żad­nych ocze­ki­wań. Takie nasta­wie­nie z jed­nej stro­ny poma­ga unik­nąć roz­cza­ro­wań, a z dru­giej – może wywo­łać masę zachwy­tów.

W koń­cu przy­szła jesień i Net­flix poka­zał świa­tu serial Cri­mi­nal. A ja dzi­siaj (chy­ba jako ostat­nia oso­ba w inter­ne­cie) podzie­lę się z wami moimi wra­że­nia­mi z oglą­da­nia tej pro­duk­cji.

Uwa­ga! Wpis zawie­ra drob­ne, niczym nie­za­sło­nię­te spo­ile­ry!

Nie­co inny por­ce­du­ral

Teo­re­tycz­ne zało­że­nia Cri­mi­nal są cał­kiem cie­ka­we. Każ­dy odci­nek sku­pia się na poje­dyn­czej spra­wie kry­mi­nal­nej i jed­nym podej­rza­nym, a miej­scem akcji jest tyl­ko pokój prze­słu­chań, znaj­du­ją­ce się za ścia­ną z lustrem wenec­kim pomiesz­cze­nie obser­wa­cyj­ne oraz kory­tarz pomię­dzy oby­dwo­ma poko­ja­mi. Czas akcji tak­że jest ogra­ni­czo­ny mniej wię­cej do jed­nej godzi­ny – tyle bowiem trwa każ­de prze­słu­cha­nie.

To mini­ma­li­stycz­ne podej­ście mia­ło spo­wo­do­wać, że Cri­mi­nal będzie zupeł­nie inny od zna­nych nam seria­li kry­mi­nal­nych. Czy uda­ło się to osią­gnąć? Prze­ko­naj­my się!

Edgar

Jed­no muszę Net­fli­xo­wi przy­znać – wie, jak pro­mo­wać swo­je seria­le. Ser­wis nie musiał wyda­wać masy kasy na akcję mar­ke­tin­go­wą – wystar­czy­ło, że zdra­dził, iż w obsa­dzie Cri­mi­nal poja­wi się David Ten­nant i to przy­cią­gnę­ło przed ekra­ny set­ki tysię­cy widzów. W tym tak­że mnie.

Mój ulu­bio­ny bry­tyj­ski aktor przy­wi­tał mnie już w pierw­szym uję­ciu pierw­sze­go odcin­ka. Wcie­lał się w Edga­ra – leka­rza oskar­żo­ne­go o bru­tal­ne zamor­do­wa­nie swo­jej nasto­let­niej pasier­bi­cy.

Nie­zwy­kle fascy­nu­ją­ce (i zara­zem nie­co nie­po­ko­ją­ce) w Ten­nan­cie jest to, że choć aktor pry­wat­nie jest bar­dzo miłym czło­wie­kiem, to potra­fi zagrać postać, któ­ra będzie jego total­nym prze­ci­wień­stwem. Nie ina­czej było w Cri­mi­nal, bo choć Edgar nie­wie­le robił lub mówił (na każ­de pyta­nie śled­czych odpo­wia­dał jedy­nie sło­wa­mi „bez komen­ta­rza”), to nie mia­łam wąt­pli­wo­ści, że jest nie­przy­jem­nym, wręcz ośli­zgłym typem.

Criminal UK – oślizgły Edgar

Nigdy nie wiem ile jest w tym charakteryzacji i oświetlenia, a ile gry aktorskiej, ale David Tennant w niektórych rolach wygląda tak, jakby przed wyjściem na plan filmowy przez tydzień był zamknięty w ciemnej piwnicy.

A potem nastą­pił cie­ka­wy „zwrot akcji”. Oka­za­ło się, że Edgar jest prze­słu­chi­wa­ny od dwu­dzie­stu trzech godzin. I nie wiem, ile było w tym celo­we­go dzia­ła­nia twór­ców seria­lu, a ile mojej auto­su­ge­stii i sym­pa­tii do Ten­nan­ta, ale po usły­sze­niu tej infor­ma­cji zaczę­łam postrze­gać gra­ną przez akto­ra postać zupeł­nie ina­czej. Facet nie wyda­wał mi się już ośli­zgły, tyl­ko bla­dy ze zmę­cze­nia. Jego „bez komen­ta­rza” nie brzmia­ło but­nie i wynio­śle – zamiast tego, dało się w tych sło­wach usły­szeć zmę­cze­nie i zre­zy­gno­wa­nie. A całą swo­ją posta­wą męż­czy­zna wyra­żał sfru­stro­wa­nie wyni­ka­ją­ce z tego, że chciał­by powie­dzieć coś wię­cej i się bro­nić, ale za radą adwo­ka­ta musiał ogra­ni­czać się do cią­głe­go „bez-komen­to­wa­nia”. Napraw­dę mia­łam wte­dy ocho­tę wejść do świa­ta Cri­mi­nal i nakrzy­czeć na poli­cjan­tów pro­wa­dzą­cych śledz­two, że nie mogą tak znę­cać się nad bied­nym Edga­rem.

Criminal UK – zmartwiony Edgar

Czasem granica pomiędzy nieprzyjemnym typem, którego nie chcielibyśmy spotkać w ciemnej uliczce, a zatroskanym i załamanym człowiekiem, którego mamy ochotę przytulić i pocieszyć, jest bardzo cienka.

Wie­dzia­łam jed­nak, że nikt przy zdro­wych zmy­słach nie zatrud­nił­by Davi­da Ten­nan­ta tyl­ko do tego, by ten powta­rzał w kół­ko „bez komen­ta­rza” (bez wzglę­du na to, jak wie­le emo­cji aktor potra­fił zawrzeć w tych sło­wach). I nie myli­łam się – Edgar w koń­cu posta­no­wił powie­dzieć coś wię­cej. A kie­dy to zro­bił, dosta­łam Ten­nan­ta w takiej roli, w jakiej uwiel­biam go oglą­dać – zatro­ska­ne­go i zroz­pa­czo­ne­go ojca, któ­ry choć nie jest pozba­wio­ny wad, to z całych sił sta­ra się być przy­zwo­itym czło­wie­kiem.


W innych seria­lach kry­mi­nal­nych po tym, jak ktoś opo­wie tak wzru­sza­ją­cą histo­rię, jak Edgar, zwy­kle nastę­pu­je jed­na z poniż­szych rze­czy:

a) śled­czym robi się głu­pio, wypusz­cza­ją ewi­dent­nie nie­win­ne­go podej­rza­ne­go i jesz­cze raz spraw­dza­ją miej­sce zbrod­ni,

b) poli­cjan­ci zaczy­na­ją prze­słu­chi­wać oso­bę, któ­rą pierw­szy podej­rza­ny wska­zał jako poten­cjal­ne­go mor­der­cę,

c) stró­że pra­wa przed­sta­wia­ją nie­zbi­te dowo­dy, któ­re jed­no­znacz­nie wska­zu­ją na to, że prze­słu­chi­wa­na przez nich oso­ba popeł­ni­ła zbrod­nię.

W przy­pad­ku Cri­mi­nal, ze wzglę­du na for­mu­łę seria­lu, pierw­sze dwa roz­wią­za­nia odpa­da­ły. Nato­miast trze­cie z nich mogło pro­wa­dzić do jed­ne­go z dwóch zakoń­czeń: takie­go, w któ­rym oskar­żo­ny przy­zna­je się do winy i takie­go, w któ­rym upar­cie twier­dzi, że jest nie­win­ny.

Criminal UK – smutny Edgar

Zatrudnienie Tennanta do roli Edgara było strzałem w dziesiątkę, bo aktor ma niezwykły talent do wzbudzania empatii u widzów. Antypatii z resztą też.

Liczy­łam na to, że sce­na­rzy­ści Cri­mi­nal zde­cy­du­ją się na tą dru­gą opcję. Przy czym, nie wyni­ka­ło to z tego, że wolę, jak Ten­nant wcie­la się w pozy­tyw­nych boha­te­rów. Po pro­stu lubię nie­jed­no­znacz­ne zakoń­cze­nia, w któ­rych od mojej inter­pre­ta­cji zale­ży, czy nastą­pił hap­py end, czy też nie. Poza tym poli­cjan­ci pro­wa­dzą­cy śledz­two zawsze wyda­ją się cie­kaw­si, kie­dy nie mają stu­pro­cen­to­wej pew­no­ści, czy oso­ba, któ­rą oskar­ża­ją, na pew­no popeł­ni­ła zbrod­nię.

Twór­cy seria­lu wybra­li jed­nak pierw­szy typ zakoń­cze­nia. I choć nie było ono złe, a moment w któ­rym Ten­nant jed­nym mru­gnię­ciem zmie­nił się ze zroz­pa­czo­ne­go ojca z powro­tem w ośli­zgłe­go typa był napraw­dę cre­epy, to jed­nak nie czu­łam się w peł­ni usa­tys­fak­cjo­no­wa­na takim fina­łem.

Do tego póź­niej, przed wej­ściem do win­dy, Edgar wymie­nił kil­ka zdań z jed­nym z poli­cjan­tów, któ­rzy go prze­słu­chi­wa­li i ta krót­ka poga­dan­ka była moim zda­niem dość chy­bio­nym pomy­słem. Cze­mu? Bo nie wyobra­żam sobie, by czło­wiek, któ­ry zamor­do­wał swo­ją cór­kę, pogra­tu­lo­wał poli­cjan­to­wi, któ­ry go przy­skrzy­nił, że jest dobrym ojcem. Jakoś tak zupeł­nie nie paso­wa­ło mi to do resz­ty odcin­ka i tro­chę psu­ło całe zakoń­cze­nie. Choć jed­no­cze­śnie rozu­miem, jaki był cel wspo­mnia­nej sce­ny.

Criminal UK – strzelba Czechowa

W tym kadrze występuje strzelba Czechowa. Później zrozumiecie, o co mi chodziło!

Jak w takim razie oce­niam pierw­szy odci­nek Cri­mi­nal?

Pomi­mo wspo­mnia­ne­go potknię­cia w fina­le, całość pre­zen­to­wa­ła się napraw­dę nie­źle. Podo­ba­ło mi się to, że wyda­rze­nia na ekra­nie niby toczy­ły się spo­koj­nym ryt­mem, ale jed­no­cze­śnie czu­ło się nara­sta­ją­ce z każ­dą minu­tą napię­cie. A sko­ro o minu­tach mowa – świet­nym roz­wią­za­niem był wyścig z cza­sem, jaki musie­li tu pro­wa­dzić śled­czy. I choć wola­ła­bym nie­co inne zakoń­cze­nie, to potra­fię doce­nić zasto­so­wa­ną w histo­rii wol­tę: „win­ny – nie­win­ny – a jed­nak win­ny!”

Wszyst­ko powyż­sze spo­wo­do­wa­ło, że choć począt­ko­wo pla­no­wa­łam zoba­czyć tyl­ko odci­nek z Ten­nan­tem, to Cri­mi­nal zain­try­go­wał mnie na tyle moc­no, że posta­no­wi­łam oglą­dać go dalej.

Sta­cey

Boha­ter­ką dru­gie­go odcin­ka jest Sta­cey, któ­rą śled­czy oskar­ża­ją o otru­cie (i tym samym pró­bę zabój­stwa) swo­je­go szwa­gra. Tro­chę podob­nie, jak w przy­pad­ku Edga­ra, prze­słu­chi­wa­na boha­ter­ka począt­ko­wo spra­wia wra­że­nie nie­sym­pa­tycz­nej, ale szyb­ko oka­zu­je się, że zadzior­ność i pew­ność sie­bie są tyl­ko fasa­dą, za któ­rą kobie­ta sta­ra się ukryć, jak bar­dzo jest w rze­czy­wi­sto­ści wraż­li­wa.

Co cie­ka­we, pomi­mo swo­jej aro­ganc­kiej posta­wy, Sta­cey nie utrud­nia śledz­twa. Sama, z wła­snej woli opo­wia­da o tym co się wyda­rzy­ło i co wię­cej… przy­zna­je się do winy. I choć histo­ria Sta­cey nie jest spe­cjal­nie zaska­ku­ją­ca (otru­ła szwa­gra, bo ten znę­cał się nad jej sio­strą – Mary), to spo­sób, w jaki kobie­ta ją przed­sta­wi­ła napraw­dę wzru­szał. Duża w tym zasłu­ga Hay­ley Atwell, któ­ra wcie­li­ła się w tą postać (jeśli nie koja­rzy­cie tej aktor­ki z imie­nia i nazwi­ska, to pod­po­wiem, że zagra­ła ona agent­kę Car­ter w MCU).

Criminal UK – Stacey

Cwana i wygadana… ale pozory mogą mylić.

Coś mi jed­nak w tym poru­sza­ją­cym przy­zna­niu się do winy nie paso­wa­ło. Zer­k­nę­łam na pasek postę­pu oglą­da­nia i wszyst­ko sta­ło się jasne – minę­ła dopie­ro poło­wa odcin­ka. A więc twór­cy seria­lu pla­no­wa­li mnie jesz­cze czymś zasko­czyć!

Do poko­ju prze­słu­chań weszły dwie panie poli­cjant­ki i (w dużym skró­cie) stwier­dzi­ły: „Sta­cey, tak mię­dzy nami, w ramach bab­skiej soli­dar­no­ści, powiedz nam, jak było napraw­dę”. No i Sta­cey opo­wie­dzia­ła, że w rze­czy­wi­sto­ści jej sio­stra sama otru­ła męża, ale ona posta­no­wi­ła wziąć winę na sie­bie, bo Mary już dość się w życiu wycier­pia­ła.

Prze­cie­ra­łam oczy i uszy ze zdu­mie­nia, kie­dy tego słu­cha­łam. „Sta­cey, co ty robisz?! Cze­mu zacho­wu­jesz się tak głu­pio???” Ale ufa­łam twór­com seria­lu i liczy­łam na to, że ten absurd jest celo­wy i finał całej histo­rii będzie w jakiś spo­sób prze­wrot­ny.

Wie­cie, nie lubię pisać, co ja bym wymy­śli­ła, gdy­bym była na miej­scu sce­na­rzy­stów, ale kur­cze – wystar­czy­ło­by, żeby Sta­cey pod koniec stwier­dzi­ła, że jed­nak nie chce iść do wię­zie­nia i dla­te­go posta­no­wi­ła wydać swo­ją sio­strę.

Criminal UK – przesłuchanie Stacey

„Stacey widzimy, że jesteś bystra i wiemy, że pochodzisz z grupy społecznej, która nie ufa stróżom prawa. Ale tak między nami, dziewczynami – zdradź nam, co wydarzyło się naprawdę. Nikomu o tym nie powiemy, słowo!”

Nie­ste­ty twór­cy Cri­mi­nal roz­wią­za­li całą spra­wę ina­czej. I kie­dy po wysłu­cha­niu zeznań Sta­cey poli­cjant­ki stwier­dzi­ły „ok, w takim razie pusz­cza­my cię wol­no i idzie­my aresz­to­wać two­ją sio­strę”, Sta­cey ze zdzi­wie­niem odpo­wie­dzia­ła „ale jak to, prze­cież to, co mówi­łam, mia­ło pozo­stać mię­dzy nami, bo bab­ska soli­dar­ność i tak dalej”. Serio, sce­na­rzy­ści? Napraw­dę myśli­cie, że ktoś był­by tak naiw­ny, jak Sta­cey?

Inny­mi sło­wy: dosta­łam odci­nek, któ­ry był inte­re­su­ją­cy do poło­wy, ale potem nie­ste­ty został strasz­nie popsu­ty. Szko­da, strasz­na szko­da!

Jay

Boha­te­rem ostat­niej czę­ści Cri­mi­nal był kie­row­ca tira – Jay. To typ łagod­ne­go olbrzy­ma – oso­by, któ­ra choć ma potęż­ną postu­rę, to nie skrzyw­dzi­ła­by muchy. Jaką więc zbrod­nię popeł­nił Jay? Na czar­no prze­wo­ził pewien ładu­nek i kie­dy dowie­dział się, że może zostać skon­tro­lo­wa­ny – porzu­cił przy­cze­pę w sobie tyl­ko zna­nym miej­scu. Rzecz w tym, że tym „ładun­kiem” praw­do­po­dob­nie byli nie­le­gal­ni imi­gran­ci. A ponie­waż akcja odcin­ka roz­gry­wa się w środ­ku zimy, poli­cjan­ci muszą moż­li­wie jak naj­szyb­ciej odna­leźć zagi­nio­ną przy­cze­pę, by zamknię­ci w niej ludzie nie zamar­z­li na śmierć. Nie­ste­ty Jay nie chce współ­pra­co­wać, bo jeśli by to zro­bił, wszy­scy w jego bran­ży dowie­dzie­li­by się, że kie­row­ca kablu­je poli­cji i nikt wię­cej by go nie zatrud­ni. A ponie­waż męż­czy­zna ma rodzi­nę na utrzy­ma­niu – nie może sobie pozwo­lić na bycie bez­ro­bot­nym.

Wszyst­ko to spra­wia­ło, że napię­cie w odcin­ku zno­wu się­ga­ło zeni­tu. Z jed­nej stro­ny mie­li­śmy kolej­ny wyścig z cza­sem (w któ­rym tym razem staw­ką było ludz­kie życie), z dru­giej – dra­mat czło­wie­ka, któ­ry musi wybrać mię­dzy dobro­by­tem swo­jej rodzi­ny i życiem gru­py ano­ni­mo­wych ludzi. I znów duże bra­wa nale­żą się akto­ro­wi, któ­ry zagrał prze­słu­chi­wa­ną oso­bę, czy­li Yous­se­fo­wi Ker­ko­uro­wi.

Criminal UK – Jay

Aktorzy w Criminal grają poprawnie, ale nie są to specjalnie wybitne kreacje. Wyjątek stanowią osoby wcielające się w oskarżonych – te zawsze miały coś ciekawego do zagrania i we wszystkich przypadkach spisały się wyśmienicie.

Nie­ste­ty tym razem też wszyst­ko popsu­ło się w poło­wie odcin­ka. Wte­dy bowiem do akcji wkro­czył pan adwo­kat, któ­ry oskar­żył jed­ne­go ze śled­czych o to, że ten spo­ży­wa alko­hol w miej­scu pra­cy. Na jakiej pod­sta­wie? Takiej, że poli­cjant pił z wła­sne­go kub­ka samo­dziel­nie przy­rzą­dzo­ną kawę, zamiast kupić napój w sto­ją­cym na kory­ta­rzu auto­ma­cie.

Nie wiem, jak to wyglą­da u was w pra­cy, ale u mnie każ­dy sam sobie przy­rzą­dza kawę lub her­ba­tę i pije ją z wła­sne­go kub­ka. Z auto­ma­tu korzy­sta­ją tyl­ko peten­ci. Idąc więc tokiem rozu­mo­wa­nia pana adwo­ka­ta – wszy­scy powin­ni­śmy być podej­rza­ni o dopra­wia­nie sobie kawy lub her­ba­ty prą­dem.

W pierw­szej chwi­li pomy­śla­łam nawet, że może to kwe­stia kul­tu­ro­wa i w Wiel­kiej Bry­ta­nii nikt nie sły­szał o wyna­laz­ku, jakim są poko­je socjal­ne. Ale szyb­ko przy­po­mnia­łam sobie, że prze­cież w wie­lu innych bry­tyj­skich seria­lach* takie pomiesz­cze­nia się poja­wia­ją i zupeł­nie nor­mal­ne jest to, że każ­dy pije kawę lub her­ba­tę z wła­sne­go kub­ka.


No, ale oka­za­ło się, że podej­rze­nia adwo­ka­ta były słusz­ne i kawa pana śled­cze­go rze­czy­wi­ście była dopra­wio­na czymś moc­niej­szym. W tym momen­cie nastą­pi­ło coś, co w każ­dym innym poli­cyj­nym pro­ce­du­ra­lu było­by praw­do­po­dob­nie naj­bar­dziej smut­nym i dra­ma­tycz­nym momen­tem. Oskar­żo­ny stróż pra­wa wie­dział, że stra­ci pra­cę i że cała jego karie­ra legnie w gru­zach, ale posta­no­wił dopro­wa­dzić spra­wę do koń­ca, bo zale­ża­ło mu na losie ludzi zamknię­tych w zagi­nio­nej przy­cze­pie. Śled­czy prze­pro­wa­dził więc ostat­nią roz­mo­wę z Jay'em, w któ­rej z jed­nej stro­ny sta­rał się prze­ko­nać kie­row­cę, do wyja­wie­nia, gdzie porzu­cił przy­cze­pę, a z dru­giej – opo­wia­dał o tym, jak waż­na jest dla nie­go jego pra­ca i jak cięż­ko jest mu być alko­ho­li­kiem.

Criminal UK – policjant-kawosz

„Nie wiem, co jest większą dramą – to, że straciłem pracę, to, że wystygła mi kawa i wyparował z niej cały prąd, czy może to, że moje cierpienia zupełnie nie obchodzą widzów!”

Napi­sa­łam, że takie wyzna­nia były­by smut­ne i dra­ma­tycz­ne w każ­dym innym seria­lu kry­mi­nal­nym, bo nie­ste­ty w Cri­mi­nal tak nie było. Wyni­ka to z tego, że pozo­sta­łe pro­ce­du­ra­le sku­pia­ją się głów­nie na poli­cjan­tach. To ich lubi­my i im kibi­cu­je­my. Gdy­by więc któ­ryś z nich zna­lazł się w podob­nej sytu­acji, jak nasz śled­czy kawosz-alko­ho­lik, byli­by­śmy tym moc­no wstrzą­śnię­ci.

Cri­mi­nal zerwał jed­nak z powyż­szym sche­ma­tem i skon­cen­tro­wał na oskar­żo­nych, a nie poli­cjan­tach. To spo­wo­do­wa­ło że pra­wie zupeł­nie nie zna­łam stró­żów pra­wa i nie mia­łam pod­staw, by przej­mo­wać się ich losem. Mało tego, ze wszyst­kich śled­czych, jakąś oso­bo­wość miał tyl­ko jeden z nich i bynaj­mniej nie był to ten od kawy z prą­dem.

W wyni­ku tego wszyst­kie­go smut­na histo­ria poli­cjan­ta-alko­ho­li­ka, zupeł­nie mnie nie obcho­dzi­ła. Ba, byłam wręcz poiry­to­wa­na, że serial tra­ci czas na poka­zy­wa­nie nie­istot­ne­go i moim zda­niem dość nud­ne­go boha­te­ra, zamiast sku­pić się na głów­nym wąt­ku odcin­ka, kie­row­cy Jay'u i uchodź­cach zama­rza­ją­cych w zagi­nio­nej przy­cze­pie.

* Aż boję się pomy­śleć, o co pan adwo­kat oskar­żył­by poli­cjan­tów z moje­go uko­cha­ne­go Bro­ad­church. Prze­cież oni tam nie tyl­ko pili samo­dziel­nie przy­go­to­wa­ne napo­je (a Har­dy raz nawet odmó­wił picia kawy z kawiar­ni… hmm, czy to dla­te­go, bo wie­dział, że nie ma w niej prą­du?), ale tak­że – o zgro­zo! – jedli wła­sno­ręcz­nie zro­bio­ne tosty. I nie tyl­ko tosty. W tym jaj­ku po szkoc­ku, któ­rym w jed­nym z odcin­ków zaja­da­ła się Mil­ler, mogło być abso­lut­nie wszyst­ko – łącz­nie z mari­hu­aną i koka­iną!

Ryzy­kow­ny eks­pe­ry­ment

Pomysł na Cri­mi­nal był nie­zwy­kle cie­ka­wy. Sku­pić się na jed­nym oskar­żo­nym i samym tyl­ko momen­cie jego prze­słu­chi­wa­nia – bez całe­go pro­ce­su śledz­twa. Nie­ste­ty ta inno­wa­cyj­ność oka­za­ła się jed­no­cze­śnie naj­więk­szą wadą seria­lu.

Dla­cze­go bowiem ludzie tak kocha­ją poli­cyj­ne pro­ce­du­ra­le i nie nudzą ich one pomi­mo swo­jej sche­ma­tycz­no­ści? Moim zda­niem nie cho­dzi tu ani o odkry­wa­nie „kto zabił”, ani o obser­wo­wa­nie całe­go pro­ce­su roz­wią­zy­wa­nia zagad­ki kry­mi­nal­nej. W takich pro­duk­cjach klu­czo­wi są boha­te­ro­wie, któ­rym nie tyl­ko kibi­cu­je­my, ale z któ­ry­mi przede wszyst­kim się zży­wa­my i któ­rych los nas obcho­dzi.

W Cri­mi­nal stró­że pra­wa znaj­do­wa­li się na dru­gim pla­nie i serial sku­piał uwa­gę na oskar­żo­nych. A ci – bez wzglę­du na to, jak świet­nie nie zosta­li­by zagra­ni i jak bar­dzo wzru­sza­ją­ce nie były­by ich histo­rie – nie byli posta­cia­mi, do któ­rych moż­na się było przy­wią­zać.

Ta zmia­na per­spek­ty­wy dopro­wa­dzi­ła nie tyl­ko do tego, że los poli­cjan­ta-alko­ho­li­ka był mi zupeł­nie obo­jęt­ny. Rzecz w tym, że kie­dy lubię boha­te­rów, to potra­fię seria­lo­wi wie­le wyba­czyć. A kie­dy nie mam komu kibi­co­wać – zaczy­nam bar­dziej sku­piać się na fabu­le i tym samym – dostrze­gam w niej każ­dą nie­ści­słość. I wła­śnie dla­te­go tutaj wszyst­kie sce­na­riu­szo­we głu­po­ty tak bar­dzo mnie draż­ni­ły.

Criminal UK – sympatyczny policjant

Choć Criminal starał się przedstawić nam wszystkich śledczych, to ostatecznie tylko o jednym z nich można powiedzieć, że miał jakąś osobowość.

Doce­niam to, że Cri­mi­nal eks­pe­ry­men­to­wał z for­mu­łą poli­cyj­ne­go pro­ce­du­ra­la i szko­da, że koń­co­wy efekt tego doświad­cze­nia nie oka­zał się lep­szy.

I tak sobie jesz­cze myślę, że może błę­dem było to, że twór­cy seria­lu nie potra­fi­li cał­ko­wi­cie zerwać z utar­ty­mi sche­ma­ta­mi i we wszyst­kich odcin­kach poka­zy­wa­li tą samą gru­pę śled­czych? Bo pomy­śl­cie tyl­ko, o ile cie­kaw­sza mogła­by to być pro­duk­cja, gdy­by skła­da­ła się z cał­ko­wi­cie zamknię­tych i nie­po­wią­za­nych ze sobą odcin­ków. Gdy­by Cri­mi­nal było takim sen­sa­cyj­nym Black Mir­ror, w któ­rym jedy­nym ele­men­tem wspól­nym dla wszyst­kich histo­rii był pokój prze­słu­chań.


Na koniec muszę wspo­mnieć o jesz­cze jed­nej inno­wa­cyj­no­ści Cri­mi­nal. Serial był w rze­czy­wi­sto­ści pro­duk­cją mię­dzy­na­ro­do­wą. Poza trze­ma opi­sa­ny­mi prze­ze mnie odcin­ka­mi bry­tyj­ski­mi, tyle samo epi­zo­dów mia­ła część nie­miec­ka, fran­cu­ska oraz hisz­pań­ska. We wszyst­kich przy­pad­kach nie tyl­ko boha­te­ro­wie mówi­li w języ­ku dane­go kra­ju, ale też – odcin­ki te były two­rzo­ne przez lokal­nych twór­ców.

Bar­dzo mi się pomysł na taki mię­dzy­na­ro­do­wy serial-anto­lo­gię podo­ba. Rzecz w tym, że w przy­pad­ku Cri­mi­nal po zoba­cze­niu czę­ści bry­tyj­skiej nie byłam zain­te­re­so­wa­na oglą­da­niem odcin­ków z pozo­sta­łych kra­jów. A z tego, co czy­ta­łam w innych recen­zjach – nicze­go nie stra­ci­łam, bo też wypa­da­ły one śred­nio. Czy­li niby nie były złe, ale jed­no­cze­śnie – dale­ko im do arcy­dzie­ła.

Nie­ste­ty Cri­mi­nal oka­zał się być kolej­nym seria­lem Net­fli­xa w złym tego sło­wa zna­cze­niu. Przy­cią­gał cie­ka­wym pomy­słem oraz zna­ny­mi nazwi­ska­mi w obsa­dzie i choć jego oglą­da­nie mnie nie bola­ło, to jed­no­cze­śnie nie było w nim nicze­go war­te­go zapa­mię­ta­nia. Nawet rola Davi­da Ten­nan­ta, choć zagra­na cał­ko­wi­cie popraw­nie, raczej nie była dla akto­ra spe­cjal­nym wyzwa­niem.

I choć tak, jak napi­sa­łam – doce­niam pomysł i to, że Cri­mi­nal odwa­żył się podejść do tema­tu prze­słu­chań nie­mal zupeł­nie na chłod­no, to jed­nak wolę pro­duk­cje, któ­re mają wię­cej ser­ca i któ­re po obej­rze­niu – po pro­stu w jakiś spo­sób zosta­ją ze mną na dłu­żej.

Nie ozna­cza to jed­nak, że zupeł­nie wam tego seria­lu nie pole­cam. Bo nie jest to pro­duk­cja zła, no i ma tyl­ko trzy odcin­ki, więc jej oglą­da­nie nie będzie dużą stra­tą cza­su.


Ode mnie to wszyst­ko. Czas na pyta­nie do was: co waszym zda­niem jest naj­waż­niej­szym ele­men­tem poli­cyj­nych seria­li pro­ce­du­ral­nych, tym „czymś”, co zachę­ca was do ich oglą­da­nia? Też uwa­ża­cie, że klu­czo­wi są sym­pa­tycz­ni boha­te­ro­wie tych pro­duk­cji, czy istot­niej­sze wyda­ją się wam same zagad­ki kry­mi­nal­ne? A może bar­dziej liczy się dla was coś jesz­cze inne­go?

Nie bój­cie się napi­sać o tym w komen­ta­rzu (przy­po­mi­nam, że może­cie się prze­łą­czyć i sko­men­to­wać tego Dyr­dy­ma­ła albo przez Disqus, albo Face­bo­oka!). A poza tym, jeśli widzie­li­ście Cri­mi­nal, koniecz­nie daj­cie znać, co myśli­cie o tym seria­lu!

Nie bądź pirat!

Obejrzyj omawianą produckję legalnie na Netflix!

zdję­cia ilu­stru­ją­ce wpis są kadra­mi z pierw­sze­go sezo­nu Cri­mi­nal UK

Pragniesz większej ilości Dyrdymałów?
Chcesz być na bieżąco informowany o nowych postach?
Masz konto na Facebooku?
Przyłącz się do facebookowej grupy Hołkołaków!